Wieczór w Pruszkowie miał być spokojny. Zwyczajny, cichy, jak setki innych. Nagle ciszę po godzinie 22:30 przy ulicy Bolesława Prusa 48 przeciął przenikliwy dźwięk alarmu. Czujka dymu. A może tlenku węgla. Tego w pierwszej chwili nikt nie wiedział.
Wiadomo było jedno — coś jest nie tak.
W mieszkaniach zamarło życie. Serce zaczyna bić szybciej, gdy słyszy się taki sygnał. To dźwięk, który nie pozwala na obojętność. To dźwięk, który może oznaczać zagrożenie życia. Mieszkańcy nie czekali. Odpowiedzialnie, bez paniki, ale zdecydowanie rozpoczęli ewakuację jeszcze przed przyjazdem straży pożarnej. Wszyscy wyszli na zewnątrz, w chłodne powietrze, z niepewnością w oczach.
Na miejsce ruszył jeden zastęp Państwowej Straży Pożarnej. Syreny wozu bojowego rozdarły ulicę, niosąc ze sobą jednocześnie niepokój i ulgę, pomoc była w drodze.
Strażacy natychmiast przystąpili do działania. Sprawdzenie klatki schodowej. Kontrola mieszkań. Pomiar stężenia tlenku węgla. Analiza wskazań systemu alarmowego. Każde pomieszczenie, każdy zakamarek został dokładnie skontrolowany. W takich chwilach nie ma miejsca na domysły jest procedura, doświadczenie i odpowiedzialność.
Po kilkunastu minutach napięcia przyszła informacja, na którą wszyscy czekali.
To był fałszywy alarm.

Nie wykryto pożaru. Nie stwierdzono obecności tlenku węgla. Życie i zdrowie mieszkańców nie było zagrożone. Strażacy zresetowali system, sprawdzili czujniki.
Bardzo często czujki uruchamiają się z powodów innych niż ogień — kurz, para wodna, usterka techniczna czy niski poziom baterii potrafią wywołać alarm. Ale i to najważniejsze — każdy alarm należy traktować poważnie.
Nie ma „tylko alarmu”.
Nie ma „pewnie nic się nie dzieje”.
Zawsze należy opuścić budynek i wezwać straż pożarną pod numer 112. Lepiej przeżyć chwilę niepotrzebnego stresu niż zignorować sygnał, który może uratować życie.
Po dokładnym sprawdzeniu obiektu strażacy pozwolili mieszkańcom wrócić do swoich mieszkań. Powoli życie wróciło na swoje tory. Rozmowy pod budynkiem, nerwowy uśmiech z ulgi, westchnienia.
Tego wieczoru ognia nie było.
Była za to odpowiedzialność. Czujność. I szybka reakcja.
A to właśnie one najczęściej ratują życie.

To zdarzenie pokazuje jedno choćby jeżeli alarm okazuje się fałszywy, czujki spełniają swoją najważniejszą rolę: ostrzegają. Dają czas na reakcję. Dają szansę na bezpieczną ewakuację.
Warto zaopatrzyć swoje mieszkania w czujki dymu oraz czujniki tlenku węgla. To niewielkie urządzenia, które kosztują znacznie mniej niż ludzkie zdrowie czy życie. Regularna kontrola, wymiana baterii i przeglądy techniczne to drobny wysiłek, który może uratować całą rodzinę.
Bo bezpieczeństwo zaczyna się od odpowiedzialności.
Fot. Marek Śliwiński
- Dziękujemy, iż przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. jeżeli chcesz być na bieżąco z informacjami, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
- Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych.
- Jesteś świadkiem wypadku lub pożaru, masz dla nas interesujący temat z Twojego miasta lub okolicy, którym warto się zająć – napisz do nas!


