Mieszkańcy bloków muszą to usunąć. Od 2 stycznia 2026 roku mandat wzrósł 10-krotnie

9 godzin temu

Przez ponad dwie dekady mandaty za zagrożenie pożarowe były symboliczne – dosłownie. Maksymalne 500 złotych na papierze wyglądało groźnie, w praktyce nie robiło na nikim wrażenia. Od 2 stycznia 2026 roku to się zmieniło. Nowa ustawa podniosła stawki 10-krotnie, a w skrajnych przypadkach kara może przekroczyć 30 000 złotych. Dla milionów mieszkańców bloków i kamienic oznacza to jedno: to, co przez lata wydawało się drobnym wykroczeniem, dziś może skończyć się poważnymi konsekwencjami – łącznie z ograniczeniem wolności.

Fot. Warszawa w Pigułce

27 lat czekania na zmianę. W końcu się doczekali

Stawki grzywien i mandatów za wykroczenia pożarowe określone w art. 82 Kodeksu wykroczeń nie były zmieniane od 27 lat. Mandat kredytował się na tym samym poziomie od 2001 roku – górna granica wynosiła 500 złotych. W tym czasie wynagrodzenia w Polsce wzrosły nominalnie o ponad 300 proc., minimalna pensja niemal sześciokrotnie – z 760 zł do 4 666 zł miesięcznie w 2025 roku. Ustawa podpisana przez Prezydenta 7 listopada 2025 roku, opublikowana w Dzienniku Ustaw 18 grudnia 2025 roku pod poz. 1814, weszła w życie z 14-dniowym vacatio legis – czyli dokładnie 2 stycznia 2026 roku.

Zmiany są radykalne. Maksymalny mandat nakładany przez Straż Pożarną wzrósł z 500 zł do 5 000 zł – czyli dokładnie 10-krotnie. o ile kontrolujący stwierdzi, iż jedna osoba popełniła kilka wykroczeń jednym czynem – na przykład zostawiła na klatce schodowej rower, karton z chemikaliami i starą szafę jednocześnie – mandat może wynieść do 6 000 zł. Ale to jeszcze nie koniec. o ile ukarany odmówi przyjęcia mandatu i sprawa trafi do sądu, górna granica grzywny wzrosła z 5 000 zł do 30 000 złotych – czyli sześciokrotnie. Nowelizacja wprowadziła też kolejną zmianę: z katalogu kar usunięto naganę, uznaną przez ustawodawcę za nieefektywną, i dodano karę ograniczenia wolności. Od 2 stycznia wykroczenia z art. 82 §1, 2, 4 i 5 KW zagrożone są aresztem, ograniczeniem wolności albo grzywną.

Wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha, uzasadniając zmianę w komunikacie resortu, wskazał wprost: „Państwo musi reagować zdecydowanie tam, gdzie lekkomyślność lub celowe działanie narażają innych na tragedię. Dlatego wprowadzamy kary, które będą realnie odstraszać i wzmacniać bezpieczeństwo publiczne”. Nowe stawki mają działać prewencyjnie – przez ostatnie dekady niskie kary sprawiały, iż wielu mieszkańców kalkulowało, iż ewentualny mandat jest tańszy niż wynajęcie komórki lokatorskiej.

Co jest zabronione na klatce – lista jest dłuższa, niż myślisz

Klatka schodowa, korytarz, wiatrołap, poddasze – wszystkie te przestrzenie to części wspólne budynku, a zarazem drogi ewakuacyjne podlegające przepisom przeciwpożarowym. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, innych obiektów budowlanych i terenów, minimalna szerokość drogi ewakuacyjnej wynosi 1,2 metra i musi być zachowana na całej długości. Nic, co mogłoby tę szerokość zredukować, nie powinno się tam znajdować.

W praktyce najczęstszym problemem są rowery – ustawiane przy ścianach, przywiązywane do balustrady, parkowane na półpiętrach. jeżeli zawężają przejście do mniej niż 1,2 metra, formalnie blokują drogę ewakuacyjną. To samo dotyczy wózków dziecięcych i spacerowych, hulajnóg elektrycznych i innych pojazdów, mebli czekających na wystawkę lub remont, szafek na buty przy drzwiach wejściowych, kartonów po przeprowadzce lub zakupach, materiałów budowlanych i chemii remontowej. Szczególnie źle traktowane są rzeczy łatwopalne – tektura, plastik, drewno, chemikalia – bo choćby jeżeli nie blokują fizycznie przejścia, zwiększają ryzyko rozprzestrzeniania się ognia i mogą być zakwalifikowane jako samodzielne wykroczenie z art. 82 KW. Identyczne zasady obowiązują w wejściach do budynku i na klatkach kamienic – tu stare budownictwo bywa szczególnie wąskie, więc ryzyko naruszenia przepisów wyższe.

Straż Pożarna reaguje na 2 sposoby: w wyniku kontroli planowych oraz po zgłoszeniach od mieszkańców lub zarządców. Ten drugi scenariusz jest coraz częstszy. W blokach z lat 70. i 80., gdzie metraże lokali są niewielkie i brakuje komórek lokatorskich, presja na zagospodarowanie klatki bywa duża. Ale rosnąca świadomość zagrożeń sprawia, iż sąsiedzi coraz chętniej dzwonią do straży – lęk przed pożarem bywa silniejszy niż dobrosąsiedzkie relacje.

Piwnica to nie garaż na butle i paliwa

Osobnym problemem są piwnice – tam przepisy są równie restrykcyjne, a nagminność naruszeń jeszcze większa. Polskie prawo zabrania przechowywania w budynkach mieszkalnych wielorodzinnych materiałów łatwopalnych w ilościach przekraczających potrzeby domowe. W praktyce oznacza to, iż kanistry z paliwem, duże zapasy rozpuszczalników, farb nitro czy łatwopalnych lakierów nie powinny lądować w piwnicy bloku. Szczególny zakaz dotyczy butli z gazem propan-butan: w budynkach z instalacją gazową przechowywanie takich butli jest niedozwolone bez względu na to, czy są pełne czy puste. To połączenie 2 instalacji gazowych może w razie nieszczelności i iskry stworzyć mieszaninę wybuchową. Analogicznie zabronione jest trzymanie pirotechniki – czyli wszelkiego rodzaju fajerwerków i rac.

Warto pamiętać, iż kara może spaść nie tylko na właściciela niebezpiecznych przedmiotów. o ile Straż Pożarna uzna, iż zarządca budynku – spółdzielnia lub wspólnota – miał wiedzę o naruszeniu i nie podjął działań, odpowiedzialność może objąć też jego. Z tego powodu spółdzielnie i zarządy wspólnot coraz rzadziej stosują taryfę ulgową wobec lokatorów traktujących piwnice jak magazyny chemiczne.

Odpowiedzialność karna – kiedy mandat to nie jedyna konsekwencja

Nowelizacja z 2 stycznia 2026 roku zaostrzyła górne granice kar za wykroczenia, ale odrębną kwestią pozostaje odpowiedzialność karna z Kodeksu karnego – ta wchodzi w grę wtedy, kiedy zaniedbanie doprowadzi do realnej tragedii. Jeżeli dojdzie do pożaru, a biegły wykaże, iż zagracona klatka lub piwniczne zapasy łatwopalnych materiałów przyczyniły się do jego powstania, rozprzestrzeniania lub utrudniły ewakuację, odpowiedzialność karna może być nieuchronna. Za sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy grozi do 10 lat pozbawienia wolności. o ile w wyniku zdarzenia ktoś zginie – do 12 lat.

To nie jest czysto teoretyczny scenariusz. W Polsce co roku dochodzi do kilkuset pożarów w budynkach wielorodzinnych, a badania Komendy Głównej PSP regularnie wskazują, iż wśród czynników utrudniających akcje ratownicze wymieniane jest zagracenie klatek schodowych. Biegły powołany do sprawy karnej ma dostęp do nagrań z monitoringu, zeznań sąsiadów i protokołów z wcześniejszych kontroli – o ile zarządca wielokrotnie wzywał lokatora do uprzątnięcia klatki i ten odmówił, a potem doszło do pożaru, wykazanie związku przyczynowego staje się znacznie łatwiejsze.

Osobna konsekwencja dotyczy ubezpieczyciela. Jeżeli po pożarze biegły wskaże zagracony korytarz jako czynnik pogarszający sytuację, firma ubezpieczeniowa może odmówić wypłaty odszkodowania lub znacząco je obniżyć, przerzucając odpowiedzialność finansową na wspólnotę lub konkretnego lokatora. To ryzyko, o którym niewielu myśli, odkładając rower w wąskim przejściu.

Wspólnoty zyskują nowe uprawnienia wobec lokatorów

Równolegle w 2026 roku procedowana jest nowelizacja ustawy o własności lokali, która – jak opisuje serwis Infor.pl – ma przyznać wspólnotom i spółdzielniom konkretne narzędzia prawne do egzekwowania przepisów. Projekt zakłada wprowadzenie obowiązku udostępnienia mieszkania przez właściciela w związku z kontrolami instalacji – zarówno planowymi, jak i doraźnymi, wynikającymi z przepisów Prawa budowlanego. jeżeli właściciel będzie uporczywie odmawiał wpuszczenia kontrolującego, zarząd wspólnoty lub zarządca będzie mógł wystąpić do nadzoru budowlanego o nałożenie grzywny. W sytuacjach awaryjnych – gdy sposób użytkowania lokalu zagraża bezpieczeństwu sanitarnemu lub pożarowemu – przepisy mają umożliwić wejście do mieszkania z asystą Policji lub Straży Pożarnej choćby bez zgody właściciela.

To istotna zmiana z perspektywy zarządców, którzy od lat mierzą się z lokatorami utrudniającymi dostęp podczas rocznych przeglądów instalacji gazowej czy elektrycznej. Brak protokołu z przeglądu może być podstawą do odmowy odszkodowania przez ubezpieczyciela w razie awarii – a odpowiedzialność za dopuszczenie do kontroli spoczywa teraz formalnie na właścicielu lokalu.

Niezależnie od tej nowelizacji, wspólnoty i spółdzielnie dysponują już dziś instrumentem, który bywa skuteczniejszy niż oczekiwanie na interwencję straży: mogą samodzielnie usunąć rzeczy zagracające korytarz i obciążyć lokatora pełnymi kosztami wywozu i ewentualnej utylizacji. o ile właściciel wcześniej dostał pisemne wezwanie do usunięcia przedmiotów w określonym terminie i go zignorował, zarządca ma podstawę prawną do działania na jego koszt.

Koniec darmowego ciepła i obowiązek wymiany liczników

Nowe kary to nie jedyna nowość, z którą w 2026 roku mierzą się mieszkańcy bloków. Od sezonu grzewczego 2025/2026 obowiązuje zmiana wynikająca z nowelizacji ustawy o efektywności energetycznej (Dz.U. 2025 poz. 711): każdy lokator w budynku wielorodzinnym zobowiązany jest do wniesienia minimalnej opłaty za ogrzewanie w wysokości co najmniej 15 proc. kosztów zmiennych – niezależnie od tego, czy w ogóle używa grzejników. Zmiana wymierzona jest w tzw. pasożytnictwo cieplne: mieszkańcy, którzy całkowicie zakręcali kaloryfer, ogrzewali się ciepłem przenikającym od sąsiadów, a płacili minimalnie lub wcale. Nowe przepisy kończą ten proceder.

Jednocześnie do końca 2026 roku spółdzielnie i wspólnoty muszą zakończyć wymianę liczników ciepła i wodomierzy ciepłej wody na urządzenia z funkcją zdalnego odczytu. Obowiązek wynika z art. 45a ustawy Prawo energetyczne (Dz.U. 1997 nr 54, poz. 348 z późn. zm.), zmienionym ustawą z 20 kwietnia 2021 roku. Szacuje się, iż wciąż w ok. 64 proc. lokali stoją stare liczniki. Za niedostosowanie budynku do nowych wymagań zarządcy grozi grzywna do 10 000 zł, a w skrajnych przypadkach – ograniczenie wolności lub areszt. Choć formalnie kara spada na zarządcę, jej koszty – jak w przypadku wielu innych sankcji – mogą zostać przerzucone na mieszkańców w ramach funduszu remontowego lub opłat eksploatacyjnych.

Co zrobić, żeby uniknąć kłopotów

Zacznij od przejścia przez klatkę schodową z perspektywą straży pożarnej, nie domownika. Zmierz szerokość przejścia w najwęższym miejscu – o ile wynosi mniej niż 1,2 metra, coś stoi tam, czego nie powinno. Rowery, wózki i hulajnogi przenieś do wyznaczonego miejsca – na parking przy bloku, do wózkowni lub do komórki. jeżeli budynek jej nie ma, zgłoś to zarządcy – brak odpowiedniej infrastruktury nie zwalnia cię z obowiązku trzymania drogi ewakuacyjnej wolnej, ale może być podstawą do rozmowy o wspólnym rozwiązaniu. Sprawdź piwnicę pod kątem materiałów łatwopalnych i butli gazowych – o ile przechowujesz propan-butan, usuń butle z budynku. Zapalniczkę czy mały kartusze do palnika kempingowego nikt nie będzie kwestionował, ale kanister z benzyną albo butla z gazem to już inna kategoria ryzyka. Pamiętaj, iż jeżeli dostaniesz wezwanie od zarządcy do uprzątnięcia korytarza z wyznaczonym terminem – traktuj je poważnie. Po upływie terminu zarządca może działać na twój koszt, a dokumentacja wezwań zostanie w razie potrzeby przekazana straży. Przyjmij też mandat, jeżeli straż go wystawi – odmowa nie zatrzymuje kary, a sprawę przenosi do sądu, gdzie grzywna może wzrosnąć do 30 000 złotych. Przed ewentualnym sporem warto wcześniej usunąć przyczynę wykroczenia i poprosić o ponowną kontrolę.

Idź do oryginalnego materiału