Miał być definitywny koniec z hałasem kroków za ścianą, brakiem wind w niskich blokach i lukami pożarowymi. Przełomowe warunki techniczne dla nowych budynków miały wejść w życie 20 września 2026 roku, ale zaledwie 48 godzin przed terminem resort rozwoju niespodziewanie wstrzymał reformę. Zamiast nowego standardu wprowadzono aż 18 miesięcy prawnego zawieszenia, co wywołało chaos na rynku. Zobacz, co kryje się za tą decyzją i kto zapłaci za zamrożenie zmian!
Bloki na jednym z osiedli w Warszawie | Fot. Warszawa w Pigułce.Nagły zwrot akcji na dwa dni przed terminem. 18 miesięcy prowizorki
Wszystko było dopięte na ostatni guzik: projekt rozporządzenia o nowych warunkach technicznych przeszedł żmudną procedurę notyfikacji w Komisji Europejskiej, a deweloperzy odliczali dni do 20 września 2026 roku. Wtedy to nowe budynki wielorodzinne miały zacząć powstawać według radykalnie zaostrzonych norm. Tymczasem 18 września Ministerstwo Rozwoju i Technologii wydało zaskakujący komunikat – prace legislacyjne przez cały czas trwają, a nowe rozporządzenie nie wejdzie w życie.
Aby uniknąć luki prawnej po wygaśnięciu starych przepisów, zastosowano mechanizm ratunkowy z ustawy z 31 lipca 2026 r. Rząd umożliwił inwestorom projektowanie i wznoszenie budynków na dotychczasowych zasadach przez kolejne 18 miesięcy – aż do marca 2028 roku. Problem w tym, iż pierwotnie okres przejściowy miał dawać deweloperom swobodny wybór między starym a nowym reżimem prawnym. Wobec braku podpisanego rozporządzenia wybór okazał się fikcją, a rynek skazano na przedłużenie status quo.
Cichsze sypialnie i windy w niskich blokach. Co miało się zmienić?
Projektowane przepisy miały wyznaczyć zupełnie nową jakość życia w polskich blokach, kładąc kres powszechnym bolączkom mieszkańców:
- Koniec z akustycznym koszmarem – wprowadzono rygorystyczne normy izolacyjności akustycznej stropów i ścian działowych. Nowe mury miały skutecznie tłumić nie tylko rozmowy czy muzykę sąsiadów, ale również uciążliwe dźwięki uderzeniowe (tupanie, szuranie krzeseł) oraz szum instalacji technicznych i wind.
- Obowiązkowe windy już od 3 kondygnacji – winda przestała być luksusem zarezerwowanym dla wyższych budynków; nakaz montażu dźwigów w kameralnych blokach to rewolucja dla seniorów, osób z niepełnosprawnościami i rodziców z wózkami.
- Wyśrubowane normy pożarowe – nowe wytyczne dla materiałów elewacyjnych, dróg ewakuacyjnych oraz barier odcinających rozprzestrzenianie się ognia i toksycznego dymu.
Paradoks na rynku: ukarano tych, którzy chcieli budować nowocześnie
Choć przedłużenie starych zasad teoretycznie chroni deweloperów przed gwałtownym paraliżem budów, w praktyce wywołało wściekłość części branży. Przygotowanie wieloetapowego osiedla trwa od kilkunastu miesięcy do kilku lat. Wielu renomowanych inwestorów, wierząc rządowym deklaracjom i unijnej notyfikacji, poniosło potężne koszty, projektując nowe osiedla według bardziej wymagających standardów akustycznych i montując dodatkowe szyby windowe.
– Brak uchwalenia nowych przepisów uderza w tych inwestorów, którzy aktywnie przygotowywali się do uruchomienia przedsięwzięć w oparciu o projektowane przepisy. Mieli prawo oczekiwać wejścia w życie aktu notyfikowanego w Brukseli – podkreśla mec. Patryk Kozierkiewicz, radca prawny w Polskim Związku Firm Deweloperskich. Inwestorzy ci zostali z droższymi, zaawansowanymi projektami na rękach, podczas gdy konkurenci mogą przez kolejne półtora roku stawiać tańsze budynki według przestarzałych minimów.
Stołeczne budowy na rozdrożu: Wola, Mokotów i Śródmieście liczą koszty
Zawieszenie reformy technicznej wywołało natychmiastowe perturbacje w Warszawie – na największym i najbardziej wyśrubowanym cenowo rynku mieszkaniowym w Polsce.
Na gęsto zabudowanej Woli, gdzie nowe osiedla wyrastają tuż obok ruchliwych arterii i tras tramwajowych, normy akustyczne miały być kluczowym argumentem sprzedażowym; teraz nabywcy drogich lokali muszą dokładnie sprawdzać, czy deweloper nie oszczędził na wyciszeniu stropów. Z kolei na Mokotowie, gdzie dominuje niższa, 3- i 4-kondygnacyjna zabudowa w rejonie Siekierek i pod Skarpą, wymóg wind radykalnie zmieniał bilans powierzchni użytkowej – inwestorzy z Mokotowa wstrzymują wnioski o pozwolenia na budowę, nie wiedząc, jak ostatecznie ułożą się przepisy. W ekskluzywnym Śródmieściu, gdzie każdy metr kwadratowy plombowych inwestycji kosztuje krocie, nowe restrykcje pożarowe i klatkowe groziły drastycznym spadkiem rentowności. Na Woli, Mokotowie i w Śródmieściu deweloperzy kalkulują, czy budować dalej „po staremu”, czy ryzykować wdrażanie wyższych norm, za które klienci będą musieli dopłacić.
Najważniejsze wnioski z zamrożenia nowych warunków technicznych
Zobacz podsumowanie sytuacji wokół reformy prawa budowlanego:
- Wstrzymanie w ostatniej chwili – rozporządzenie nie weszło w życie 20 września 2026 r.; prace w resorcie wciąż trwają.
- 18 miesięcy na starych zasadach – inwestorzy mogą projektować budynki według dotychczasowych norm aż do marca 2028 roku.
- Zawieszone udogodnienia – lepsza akustyka, redukcja hałasów od sąsiadów i obowiązkowe windy w blokach od 3 kondygnacji pozostają jedynie na papierze.
- Niejednolity standard mieszkań – kupujący muszą sami drobiazgowo weryfikować parametry techniczne lokali, bo nowe prawo nie wymusza jeszcze wyższej jakości.
- Ceny mieszkań w zawieszeniu – choć wyższe normy mogły podbić koszty budowy, niepewność prawna w Śródmieściu, Woli i na Mokotowie paraliżuje długoterminowe harmonogramy.
Źródło: businessinsider

5 godzin temu



![„Za wschodnią granicą powstaje kult morderców”. Poseł Czartoryski o skandalu na Ukrainie [WIDEO]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/czartoryski.jpg)




